Mateusz Żuchowski
Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym, publikuję w największych polskich magazynach i portalach internetowych. Komentuję wydarzenia przemysłu samochodowego w ogólnopolskich mediach.
RSS
Blog > Komentarze do wpisu

Najgorsze i najlepsze auta targów genewskich

Ostatni wpis dotyczący trwającego dalej auto salonu w Genewie przedstawia najlepsze i najgorsze samochody, które tam zadebiutowały. Oto ostateczny rozrachunek strategów, designerów i księgowych.


  • Najważniejsze auto targów: Opel RAK e


Niewielki concept car stojący w kącie mało interesującego stoiska Opla był jednym z wielu pomijanych prototypów, którego premiera powinna pozornie przejść bez większego echa. Zupełnie niesłusznie: RAK e jest tak naprawdę odpowiedzią na wszystkie trapiące nas pytania dotyczące przyszłości motoryzacji. W obliczu bawy przed narastającą ofensywą ekologów, trudności poruszania się w miastach i zwyczajnym obojętnieniem ludzi wobec samochodów, powstaje wyraźna i prosta odpowiedź, jak temu zaradzić. Od kilkunastu lat powstają projekty skutecznej miejskiej infrastruktury, ale żadna nich nie przewidywała do tej pory bardzo ważnego aspektu, który będzie miał kluczowy wpływ na powodzenie: pożądania. Tymczasem RAK e jest wąski, krótki, lekki i oszczędny, a do tego wygląda jak rasowy ścigacz i jego prowadzenie zapewnia mnóstwo frajdy. Publiczne samochody, współpraca użytkowników i inne podobne temu komunalne ideologie nie mają szans powodzenia z bardzo prostego powodu: bo ludzie są egoistami i tak długo, jak funkcjonować będzie rynek kapitalistyczny to zainwestują w to, co będzie dobre dla nich, a nie całego społeczeństwa.

 

  • Najpiękniejsze auto targów: Infiniti Emerg-E


Po 20 latach istnienia, dzięki Carlosowi Ghosnowi luksusowa marka Nissana na poważnie bierze się za europejski rynek. Najbliższy konkurent - Lexus Toyoty - radzi sobie już w naszym zakątku świata zupełnie dobrze i coraz odważniej atakuje niemieckich faworytów. Co może zrobić marka bez wypracowanego wizerunku i historii, do której mogłaby się odnieść, aby jak najszybciej zdobyć zaufanie i popularność konsumentów? Oczywiście, zbudować nieprzyzwoicie piękny i pasjonujący supersamochód, najlepiej z najmniej praktyczną, za to najbardziej fascynującą konfiguracją silnika ułożonego centralnie. Projektujący go Shiro Nakamura wreszcie był w swoim żywiole - ten fan muscle carów i włoskich aut wyścigowych z lat 50. przez większą część swojej kariery musiał mierzyć się tylko z boleśnie nudnymi kompaktami i SUVami. Odkładane do szuflady przez lata pomysły wreszcie mogły ujrzeć światło dzienne w postaci tego bardzo obiecującego i interesującego japońskiego superauta.

 

  • Najlepsze technologicznie auto targów: Ferrari F12berlinetta


Co do tego nie ma wątpliwości: nowe Ferrari może i ma dziwną nazwę i trudny do zrozumienia tył, ale legenda z Maranello dalej dyktuje standardy wydajności i kreatywności pod względem technologii w każdym zakresie. Prócz bardzo zaawansowanej aerodynamiki z ciekawie ukształtowanymi kanałami i ruchomymi częściami dostosowującymi się do prędkości, jeszcze ważniejsze jest to, co niewidoczne: nowatorskie stopy metali wykorzystane do budowy i konstrukcja, którą jedna z kluczowych osób jednej z konkurencyjnych firm określiła w rozmowie ze mną jako "bardzo sprytną i mądrą". Dzięki temu nowy flagowy produkt Ferrari jest mniejszy i lżejszy od swojego bardzo zaawansowanego już przecież poprzednika, wpisując się w opisywane już tu globalne trendy. Do tego dochodzi jeszcze silnik o pojemności 6,2 litra, z których inżynierowie pracujący na codzień w Formule 1 wyczarowali bez pomocy doładowania całe 740 KM. Jak oni to zrobili, Bóg jeden tylko raczy wiedzieć. Powyżej zdjęcie szefa designu BMW Adriana van Hooydonka zapoznającego się z konstrukcją.

 

  • Najlepsze auto seryjne targów: Peugeot 208


W tym roku targi genewskie nie obfitowały w wiele spektakularnych premier modeli produkcyjnych - producenci coraz częściej wracają do faworyzowania swoich lokalnych wydarzeń (USA, Włochy, Niemcy) oraz rynków rozwijających się (Chiny, Indie). Do ważnych nowości z pewnością można zaliczyć Audi A3, które trochę rozczarowało mnie konserwatyzmem nadwozia i ogólnie wnętrzem, oraz przyszłego rywala - Mercedesa klasy A. To świetny samochód, który jest jednym z pierwszych namacalnych dowodów nowej linii stylistycznej marki, a co za tym idzie - całej strategii sprzedażowej. Do kompaktów premium dołączy także Volvo V40 - obiecujące dzieło marki należącej do Chińczyków, dowodząc nieprawdziwości obaw o los marek z kapitałem z Dalekiego Wschodu. Oprócz tego warto wyróżnić jeszcze ciekawie zapowiadającą się nową Kugę, powstałą w ramach globalnej strategii One Ford, w imię której w dokładnie takiej samej formie będzie sprzedawana w Polsce, jak i USA czy Tajlandii. Na największe słowa uznania zasługuje jednak według mnie Peugeot 208. To chyba najlepszy dowód na to, jak wielki postęp obserwujemy obecnie w rozwoju przemysłu motoryzacyjnego i oczekiwań klientów: jeszcze dwie generacje temu Francuzi serwowali nam małego, prostego 206. Teraz natomiast mamy już do czynienia z samochodem o wiele okazałym, eleganckim wyglądem, nieporównywalnie bardziej zaawansowanym układem napędowym i wyposażonym w takie bajery, jak kolorowy wyświetlacz, przednie światła wykonane w technice LED i matowy lakier dla pierwszej serii egzemplarzy. Wow. Właśnie to są samochody, których gospodarka samochodowa potrzebuje.

 

  • Nagroda publiczności: Lamborghini Aventador J


Nagłówki prasy specjalistycznej zgodnie twierdzą: Lamborghini ukradł całe show ze swoim pozbawionym dachu, wściekle czerwonym superautem. Wyprodukowany w jednym egzemplarzu rarytas został już sprzedany, ale mam wrażenie, że marce bardziej niż na przygarnięciu kilku milionów euro bardziej zależało na czymś innym - wykradnięcia tego tytułu Ferrari F12. Najważniejszy model konkurencji z Maranello miał być przyjęty z wielką pompą i zachwytem, co zostało po części ograniczone przez ten szalony, jeszcze bardziej ekskluzywny wóz. Okrutne, ale skuteczne.

 

  • Moja nagroda: Renault Twizy


Z tego multum samochodów, które miałem okazję zbadać na targach, żaden nie wprawił mnie w taki zachwyt, jak ten bardzo prosty, a w tym przełomowy wozik Renault. Twizy to część wielkiego programu francuskiego producenta, zakładającego reorganizację transportu miejskiego w oparciu o wiele prostsze pojazdy napędzane elektrycznie. Jako fan pojazdów prostych - przede wszystkim skuterów - przyjmuję ten pomysł z dużą satysfakcją, także dlatego, że jego wykonanie jest bardzo dobre. Twizy będzie całkiem tani, jak na napęd elektryczny, dzięki sprytnym rozwiązaniom konstrukcyjnym, wykorzystaniu w możliwie największej ilości miejsc podzespołów z już istniejących samochodów i odważnym decyzjom dotyczącym klientów - np. na listę opcji trafiły nawet drzwi. Sympatyczny pojazd oferuje wszystko to, czego potrzeba na rozwiązanie problemu transportu wielkich miast, a do tego potrafi dawać radość z jazdy nawet przy tych najmniejszych prędkościach ruchu ulicznego. Czemu ktoś nie chciałby go mieć? Rewolucja nadchodzi o wiele wcześniej, niż się spodziewaliśmy.


Mimo pełnej trwogi miny, nawet na tylnym siedzeniu dzięki sprytnemu upakowaniu miałem wystarczającą ilość miejsca.

 

  • Nagroda pocieszenia: Marussia B2

 

Rosyjska manufaktura Marussia nie miała nawet swojego własnego stoiska w Genewie - występowała gościnnie jako pojazd demonstracyjny jednego z producentów opon - niemniej stanowiła jedną z ciekawszych pozycji targów, który ma realne szanse powtórzyć wielki sukces Paganiego i Koenigsegga. Ciekawe z wyglądu i dysponujące dobrymi osiągami coupe to kolejny dowód na to, że rynek jeszcze nie jest skończony - ciągle znajduje się miejsce na nowe nisze, które dzięki upartej pracy i ambicji da się zapełnić zupełnie kompetentnymi projektami. Już za kilka dni Marussia zmierzy się z kolejnym wielkim wyzwaniem: rywalizacją w Formule 1.

 Rosyjski całym sercem - w środku panuje cyrylica

 

  • Najgorsze auta targów: Bentley EXP 9 F

 

Czas na tę mroczniejszą stronę samochodowych nowości. W kategorii najgorsze premiery bezkonkurencyjny okazał się SUV Bentleya. Jest tak zły, że aż nie wiem, od czego zacząć. Duży problem już jest z samym pomysłem - nie ulega wątpliwości fakt że oczekiwania klientów się zmieniają i naturalną koleją rzeczy SUVy będą miały coraz większy udział wśród samochodów luksusowych i reprezentatywnych, co dowodzą plany nawet takich marek jak Jaguar czy Maserati. Ale czy Bentley - ostoja brytyjskiego konserwatyzmu i dobrego tonu - także powinien iść tą drogą? Czy w ogromnym królestwie koncernu VAG także on musi podejmować się bezkompromisowej walki w każdym segmencie? A jeśli już tak - to czy musi być tak niewymownie brzydki? Powiedzmy to sobie wprost - oprócz udanej, dynamicznej sylwetki z boku reszta mogłaby być równie dobrze dziełem Chińczyków. Nawet sam designer Bentleya przyznał, że nie ma absolutnie żadnego doświadczenia w projektowaniu SUVów. Pierwsza pseudoterenówka firmy ma wejść na rynek w 2015 - lepiej, żeby do tego czasu zebrał to doświadczenie. Pierwsze siedem miesięcy pracy nad projektem było jak widać ślepym błądzeniem.

 

  • Toyota FT-Bh

 

Nowy designer marki Tokuo Fukuichi zapowiedział przełom w wyglądzie i charakterze Toyot. To znaczy, że teraz zamiast zupełnie obojętnych klientom, niczegowatym narzędziom będziemy mieli do czynienia z potworkowatymi wymysłami japońskiej wyobraźni. Nie kwestionuję potrzeby dynamicznego rozwoju, ale to chyba za duże wyzwanie jak na Europejczyków.

 

  • Nissan Invitation

 

Niestety - po rewelacyjnym projekcie Infiniti, wychodzące spod ręki tego samego projektanta concept cary Nissana okazały się dużym rozczarowaniem. Oprowadzając mnie po tych modelach, Shiro Nakamura podkreślał, że dla niego najważniejsze jest wywołanie wyglądem emocjonalnej więzi z obserwatorem. Tu niestety w ogóle się to nie udało.

 

  • EDAG Light Car Sharing Concept

 

EDAG to jeden z największych na świecie ośrodków rozwojowych i producentów podzespołów motoryzacyjnych na świecie. Niestety wychodzi na to, że znacznie lepiej idzie im rozwój technologiczny, niż konceptualny - wyprane z wszelkiej osobowości lodówki na kółkach osadzone w realiach jakiejś wyimaginowanej infrastruktury rodem z książek Orwella mają miejsce co najwyżej w sferze akademickich dywagacji. 

 

 

Zdjęcia: autor, Michał Wróbel, serwisy prasowe producentów i targów genewskich.

 

poniedziałek, 02 kwietnia 2012, mateusz.zuchowski

Polecane wpisy

Komentarze
2012/04/04 04:25:32
Ten Bentley jest równie brzydki jak RR Ghost i Porsche Panamera = będzie się świetnie sprzedawał.
-
2012/04/04 20:21:23
W przypadku takich samochodów estetyka w podstawowym tego słowa znaczeniu nie ma aż takiego znaczenia. Chociaż przeglądałem pod kątem debiutu tego Bentleya media motoryzacyjne z Bliskiego Wschodu i Rosji i co ciekawe, tam również model ten nie został przyjęty za dobrze. Mówi się, że wersja produkcyjna ma być gotowa w 2015 roku - zobaczymy, na ile ją zmienią.
-
ipolisa
2012/08/03 13:40:18
Lamborghini przepiękne, ale poza moim zasięgiem. Ten mały śmieszny Renault... to może być hit :)